Podróże z Ninką
„Jak wszyscy wielcy podróżnicy, widziałem więcej niż pamiętam i pamiętam więcej niż widziałem.”
Możemy oglądać świat cała rodziną, razem przeżywać przygody, mieć wspólne wspomnienia, przeżycia. Myślimy, że podróżowanie dla dziecka, tak samo jak dla dorosłego, jest bardzo istotne, wzrasta wtedy w świadomości złożoności świata, z otwartym umysłem. Rozumie, że świat jest pełen różnych ludzi, kultur, języków, ale też że są rzeczy które nas absolutnie łączą. To budzi głęboki szacunek i ciekawość.
Mamy nadzieję, że nasza córka wiele się uczy w trakcie podróży. Nie chodzi o pamięć miejsc w których była, o listy zabytków, miast, trasy na mapach… Chodzi o inną pamięć- o pamięć sensoryczną.
Jej otwartość umysłu często nas zaskakuje. Pamiętamy jak wróciła kiedyś z przedszkola zadziwiona, ze nikt nie pomyślał, iż Indianin chodzi w kapeluszu a nie tylko z pióropuszem na głowie.
Mamy tylko jedno życie, jedną szansę, chcemy wykorzystać je najpełniej. Każdy przez to rozumie coś innego, dla nas to podróż.
No bo kto powiedział, że rodzice powinni zostawiać swoje dzieci w domu kiedy wyjeżdżają ? – my się takiej zasadzie nie poddaliśmy. Nie mieliśmy Ninki z kim zostawić, ale nawet gdyby tak było, ciągle myślelibyśmy o niej i wyjazd byłby koszmarem.
Oczywiście podporządkowaliśmy się pewnym niezbędnym regułom,
Na przykład unikamy miejsc niebezpiecznych, staramy się nie włóczyć po nocy, rezygnujemy z trudniejszych trekingów i innych przygodowych atrakcji, częściej staramy się wybierać autobusy bardziej turystyczne, a nie rozklekotane wraki.
Podróżowanie jest spokojniejsze, w wolniejszym tempie, tak, żeby dziecko mogło poczuć się w jakimś miejscu bardziej zadomowione.
Kto powiedział, że narażanie dzieci na długie loty, obcą kulturę i inną kuchnię jest złe? Dzieci się szybciej i lepiej adoptują niż my.
Przeloty nie są dla nich wcale trudne. Naprawdę mają więcej miejsca w stosunku do swoich rozmiarów niż dorośli. Mogą się bawić lub śpią. Samolot zresztą zawsze jest ekscytujący.
Podobnie jeśli chodzi o klimat i jedzenie.
A choroby? Psikamy się repelentami, bierzemy środki na malarię a nasza apteczka jest po prostu duża, albo wybieramy bezpieczne miejsca.
Obserwowanie świata oczami dziecka jest największym darem!

